60 lat KGW w Grzawie

Jak u nos powstało KGW.......
Historia powstania KGW słowami p.Marii Grygierzec
wieloletniej przewodniczącej Koła Gospodyń Wiejskich w Grzawie.

oprac.: Małgorzata Olejarczyk, © Czerwiec 2011


Początki w KGW
– A niech Pani opowie jak to jest być w kole gospodyń wiejskich ?
Poszłach na to zebranie też no i jakoś nie wiem jak, nimioł kto i wciśli mi tą przewodniczącą. Moja mama była na przykład z tego bardzo nie zadowolona. No i tak tą pierwszą kadencje byłam, zarząd był 5-cio osobowy. W pracy żoden nimioł czasu, było bardzo ciężko, nie mieli my tam nic bo nic nie było. W końcu urząd nasz szeł wtedy do Brzeszcz i tu przyszła spółdzielnia produkcyjna do urzędu i zwolnili tam koło sceny te 2 pomieszczenia i taki duży stary szrank. Chcieli zrobić sylwestra na wieś „Panie Boże” nawieźli musztardów, takich glinianych talerzy, takigo dziadostwa tego mycia tego szykowania, narobili my się jak głupcy. Sprzęt był no byle jaki, no ale obsługiwaliśmy też dwie instytucje bo i RSP i SKR. Tu obsłużyli my zabawę kupili nam piec tu zaś jaką lodówkę tu trochę sprzętu no i tak my z niczego dochodzili do czegoś. Nie było obrusów, niczego tylko wszystko lniane no i prasować te zasłony, pościele „O Panie Boże”. Ja już jeździłam do Frydku do sąsiedztwa bo tam mieli magiel no i yno mi się marzyła ta magiel.

Magiel

No i pierwsze złożyłam zamówienie na magiel KGW Grzawa a 5 groszy nie było w kole. No i myślałam, że kiedyś ta magiel przidzie, a niedługo potem dyrektor mi mówi: „Pani Mario magiel przyszła a płacić ją trzeba” a jo godom: „A czym? Panie dyrektorze to będziemy robić i bydziemy odpracowywać.” A było to gdzieś przedwiośnie. Jak ta amgiel wiyżli do mnie, tu koło Kazik spadła im z tej platformy i rozbili mi jeszcze ta magiel po drodze no i stała tu pod garażem aż do dożynek. Ani żoden nie naprawił i magiel nie na chodzie. Ale jak my tu na boisku Panu dyrektorowi zaśpiewały elegancko to naprawił magiel i zapłacił no i już my były do przodu. Były to takie początki 34 lata temu no i potem fajnie było. Magiel naprawiono, a tu znowu nima lokum gdzie ją postawić. Z Panią Genią bo była moją zastępczynią chodziły my po tej wsi tu nie, tam nie. W końcu u Państwa Niesytów w tym starym domu my znaleźli miejsce. Jo do dzisio dziękuja Panu Bogu, że tam nikogo nie zabiło bo tam była tako wielko siła a tu kosze nakropione, pary tyle, no ale Pan Bóg był przy tym, że wszyscy żyli. No ale to była tylko taka prowizorka, ale była parę lat.

Dom Socjalny

Ja wciąż chodziłam żeby załatwić jakieś lokum na magiel, ale nie było działki i nie było szans. Ale potem jakoś mi mówią „ Pani Marysiu zwolniła się działka tu gdzie jest nasz dom socjalny no i coś zrobimy”. Uzgodniłyśmy że zrobimy sobie taką salkę, bo Grzawa naprawdę nic nie miała. Tak żeby zarząd mógł zrobić sobie spotkanie na 60 ludzi. Miało być na połowę przedzielone jedno na papierki a drugie kuchenka taka gdzie byłby czajnik na kawę na herbatkę, a w kuchni miała być ta magiel. A potym jak my się tymu przyjrzeli, bo to się jeszcze powiększało w trakcie budowy fundamentów to w tej kuchni było by tam za ciasno i daliśmy magiel do piwnicy, a tam zrobiliśmy kuchnie i sale. Wiecznie mi to po głowie chodziło że tylko możemy se stypę zrobić a nie wesele, no i tak myśmy się męczyły. Sprzęt się stale odnawiało bo obsługiwałyśmy stale dwie imprezy to zabawę w spółdzielni to zabawę w SKRze no i tak sprzęt coraz lepszy się kupowało. Regały w tej kuchni to były ze starej biblioteki. Jaka to była radość jak myśmy tą pierwszą część oddawali do użytku. W piwnicy była magiel i jeszcze zrobiłam takie pomieszczenia na te różne ciasta.
Z władzami myśmy uzgadniali: na parterze kuchnia, a na górze piecyk żeby urząd ogrzewało i budynek, bo było też tam trochę narad. Nie było takiego sprzętu, człowiek to się tak głupio narobił, musiałam wszędzie jechać, załatwiać. Do Katowic do Elmetu te wszystkie zlewozmywaki, piece żeby tą kuchnie wyposażyć. Te wszystkie płytki co tam są ładowałam z kierowcą, a ile jo się to ludzi naprosiła żeby w czynie społecznym żwir nawozili na te fundamenta, żeby byle co robili, żeby tyn budynek socjalny powstał. Potym było trocha przerwy , bo była zmiana tych władz w latach 90-siątych. Przyszły nowe władze, no i jo tak mówię na zebraniu kółkowym, żeby to trochę powiększyć żeby się też ludzie trochę mogli pobawić. Ale potem za parę dni mówią: „Pani Marysiu uzgodnili my, że będą drugą część budować', że muszą się znaleźć pieniążki. W tej pierwszej części byłam przewodniczącą tej budowy ale tyle się namęczyłam z tym, że mówię „teraz już mnie tam nie nabierą”. Ale jak to wszystko było już dosyć daleko, zaś trzeba było wybrać komitet budowy ale nimioł kto no i zaś musiałam zostać przewodniczącą komitetu budowy tej drugiej części . Jakoś się to wybudowało, zdrowia mnie to kosztowało dość bo musiałam wszystko załatwiać jeździć tu i tam rowerkiem bo jeszcze autka nie było. Trzeba było główkować, załatwiać, robić ale jakoś się to wybudowało.

Działalność KGW

- A jakie rzeczy robicie?
W styczniu jest zebranie sprawozdawcze, kółkowe i zabawy. Chodziło mi o to niech się ludzie też trochę pobawią. Później w lutym zapraszamy wszystkich seniorów i bezpłatnie pokrywamy to, bo to jest w naszym interesie. Później w marcu dzień kobiet się robi, później dożynki jest, też dużo kulinarnych spotkań co babcie robiły różne wypieki: raz to jest w tym sołectwie raz w tym wszystko trzeba było przygotowywać. Sukcesy też są. Zawsze się wszystko robi żeby w tym społeczeństwie coś zostało. Pojeździły my, już teraz troszkę mniej, zawsze się gdzieś jechało po całej Polsce bo i nad morze, Krynica, Szczawnica, Polanica troszkę pozwiedzaliśmy. Dzisio bo to już każdy wsiado do auta i jedzie. Organizowałyśmy też wycieczki, zawsze się trochę żebrało po tych zakładach żeby tam trochę dołożyli, trochę ludzie i jechało się tam gdzie się mogło. Pieniądze my tak dzieliły żeby na wszystko starczyło. Na dożynki trzeba było przygotować jakieś poczęstunki, dziewczyny to w strojach ludowych obsługują. Jakoś mi się wydaje że trochę tej roboty jest w ciągu roku. Tak się wydaje ale jak ktoś jest nie zainteresowany to powie, że guzik, ale jest dużo obowiązków no i przede wszystkim w czynie społecznym. Najchętniej bym zrezygnowała już bo to jednak są obowiązki. W przyszłym tygodniu zaś jest w skaerze „junior gotuje senior degustuje” ,później to zaś rada w skaerze no i ciągle cały czos coś. Później zaś sylwester, w styczniu zaś tu chcą zrobić kolędowanie w Grzawej bo tu jest dużo balkonów i choć ta sala była dobudowywana to jest najładniejsza .Tu jest bardzo duży przepust tych wesel. Sala jest pod Gminnym Ośrodkiem Kultury. W zeszłym roku odnowiliśmy wszystkie te szafki w kuchni, stoły, porządne regały. Trzeba było dużo główkować. Panie w GOK-u mówię, coś my damy coś one. Potem w końcu one te regały zapłaciły a my znowu w tej kuchni wszystkie szafki, stoły i w myjni. Teraz to już jest tam w porządku bo to było tak zniszczone, bo taki przepust tych wesel różni ludzie przychodzą, nie dbają walom tym wszystkim równo taki przemiał jest wszystkiego.
!!! Treść zamieszczona za zgodą autora. Wszelkie prawa zastrzeżone. !!!

pobierz artykuł
warto zobaczyć
dodano: 2015.08.06 - admin,   autor: Maria Mika,   opracowanie Małgorzata Olejarczyk © 2014-2015

Koło Gospodyń Wiejskich powstało na zebraniu założycielskim w listopadzie 1957 roku.
Głównym inspiratorem był Powiatowy Związek Kółek Rolniczych w Pszczynie, gdzie prezesem był Walter Grudzka, a pośrednim założycielem była Pani Taska żona kierownika szkoły w Miedźnej.
Na pierwszym zebraniu założycielskim pierwszą przewodnicząca została pani Łucja Czmajduch.
W skład zarządu weszły panie: Monika Skrzypiec, Maria Kapusta, Bronisława Skrzypiec.
Koło na początku liczyło 16 członkiń. Do koła były wpisane wszystkie gospodynie z Grzawej tj. Marta Adamski, Antonina Wygrabek, Konstantyna Mika, Bronisława Skrzypiec, Irena Rutkowska, Małgorzata Niesyto, Cecylia Piłatyk, Hildegarda Kolonko, Genowefa Mika, Genowefa Cofała, Anna Śmieja, Łucja Czmajduch, Maria Kapusta. Co roku do koła wpisywało się grono gospodyń.

W ciągu 12 lat, w czasie gdy przewodnicząca była pani Łucja Czmajduch (do 1969 roku) wpisało się łącznie 66 członkiń. Zebrania organizowane były w starej szkole gdzie mieściło się przedszkole sołeckie. Po rezygnacji pani Czmajduch nową przewodniczącą została pani Emilia Wilk, która pełniła tą funkcję 2 lata- ponieważ statut koła przewidywał taki okres działalności. Po wygaśnięciu funkcji pani Wilk przewodnictwo powierzono Genowefie Mika, która pełniła tą funkcję do 1975 roku. Następnie przewodnicząca KGW została Maria Mika, która już pełniła funkcję sołtysa w Grzawie.

p.Maria Grygierzec
Funkcję Przewodniczącej KGW pełniła do 1977 roku. W listopadzie 1977 roku funkcje powierzono pani Mari Grygierzec. W tym czasie uległ zmianie zapis statutowy dotyczący czasu trwania kadencji i została ona wydłużona z dwóch na pięć lat. Pani Grygierzec piastuje tą funkcje do dziś. Zobowiązała się na dalsze prowadzenie koła na następne 5 lat, ponieważ całe koło ma zaufanie do przewodniczącej, która przyczyniła się do rozwoju naszego koła. Pani Grygierzec jest osoba bezkonfliktową, która potrafi prowadzić KGW w zgodzie. Skład zarządu w ciągu 35 lat zmieniał się. W tym czasie do zarządu należały: Pudełko Maria, Maroszek Teresa, Ulczok Anna, Chmielniok Elżbieta, Maria Dolina. W ciągu 20lat w zarządzie dopisane zostały: Kędzior Maria, Mika Maria, Oślak Danuta, Kędzior Helena, Matyszkiewicz Dorota, Włodarczyk Lidia, Niedźwiedź Iwona, Wygrabek Barbara, Janosz Halina.
W 2014 roku dołączyła do zarządu Jakubowska Anna.
Nasze koło zajmowało się wieloma sprawami które podzielone zostały na 3 działy:
- organizacyjny,
- gospodarczy,
- kulturalno- oświatowy.
Do zarządu organizacyjnego należały zebrania, szkolenia oraz planowanie różnych kursów.
Dział gospodarczy należał do przygotowania gotowania, haftowania, pieczenia oraz w zakresie hodowli drobiu i organizowania ogródków przydomowych, hodowli kwiatów, unowocześnienia gospodarstw rolnych, ułatwienie pracy kobiecie wiejskiej przez wychowanie i opiekowanie się dziećmi w okresie żniw tzw. dziecińce. Ponadto rozprowadzenie piskląt jednodniowych z wylęgarni oraz piskląt odchowanych.

W zakresie kulturalno-oświatowym prowadzone zostały pokazy z przyrządzenia potraw z warzyw i innych produktów. Organizowane były konkursy wyplatania wieńcy, mleka wysokiej jakości oraz warzyw owoców i kwiatów. Koło reprezentowało się w strojach ludowych na pochodach 1 majowych, dożynkach, i innych organizacjach w których występowały kobiety. Organizowaliśmy wycieczki krajoznawcze dla całej wsi. Zwiedziliśmy polskie morze, ale tez góry oraz zabytki. Działanie naszego koła zaczynaliśmy od zera, z pomocą przyszło nam Rolnicza Spółdzielnia Miedźna, która na samym początku zakupiła nam niezbędne naczynia kuchenne przeznaczone dla koła oraz na wypożyczenie dla koła gospodyń. Koło natomiast uczestniczyło w obsługiwaniu zabaw i imprez które spółdzielnia organizowała. Początkowo miałyśmy kuchnię i zaplecze przy Urzędzie gminy Miedznej.


Dom Socjalny w Grzawie
W latach 80tych został wybudowany Dom Socjalny w Grzawie, gdzie zostały przeniesione nasze naczynia, które systematycznie dokupywałyśmy aby nasza wypożyczalnia była wzorowa.
W 1986 roku został oddany do użytku dom socjalny który był budowany w czynie społecznym dla potrzeb sołectwa Grzawa. Duży wkład do tej budowy wniosła przewodnicząca KG Maria Grygierzec. Wtedy już można było robić zebrania i spotkania wiejskie na które długo czekaliśmy. Parter był przeznaczony do użytku publicznego a piętro przeznaczono na bibliotekę. Po uzgodnieniu z Urzędem Gminy Miedźna została zaprojektowana dobudowa Sali, która miała być przeznaczona na wypożyczenia dla innych imprez i wesel dla mieszkańców Grzawy i nie tylko. Sala została wybudowana i oddana do użytku w 1993 roku. Od tego czasu koło miało swoje zaplecze na działanie gospodarcze i kulturalne. Zarząd KG współpracował razem z rada sołecką i sołtysem. Organizowane były zabawy taneczne oraz biesiady wiejskie na których to spotkaniach spotykała się cała społeczność Grzawska.

Organizowane były też spotkania seniorów, które odbywały się przy wspólnym stole. Najpierw była msza a potem razem ucztowaliśmy w domu socjalnym. Organizowane tez były wspólnie z rada sołecka spotkania opłatkowe na które byli zapraszani mieszkańcy sołectwa oraz członkowie KGW i rady sołeckiej.

Z funduszy które zaoszczędziło koło, zakupiono do naszego zabytkowego kościoła deki do przykrycia ołtarzy, świece olejowe które były robione na zamówienie w Krakowie. Zakupiono żyrandol, kinkiety, oraz platoniery na chór. Ocieplono ławki, wypiaskowano świeczniki zabytkowe które są ozdoba kościół w Grzawienaszych ołtarzy. Wszystkie te rzeczy nie były zakupione w jednym roku ale systematycznie rok po roku staraliśmy się o wygląd naszego kościoła ponieważ jest chluba naszego sołectwa. A ponieważ ksiądz proboszcz (ks.Stefan Kozioł) odnawiał malowidła i środek ołtarzy na co wieś tez nie mogła być obojętna. Chciała tez uczestniczyć w jakiejś części tych prac.



Treść została zamieszczona za zgodą autora.